W rozmowach o legalności hulajnóg elektrycznych powtarza się w kółko ten sam slogan:
„Musi ważyć do 30 kg, żeby była legalna.”
Brzmi prosto. Problem w tym, że jest to świadome spłycanie tematu – wygodne dla sprzedawców masowych urządzeń, ale kompletnie oderwane od realiów technicznych współczesnych maszyn.
Tak, 30 kg to jeden z parametrów zapisanych w przepisach.
Ale zaraz obok znajduje się drugi, dużo bardziej problematyczny zapis, cytuję:
„Pojazd musi być konstrukcyjnie ograniczony do prędkości 20 km/h.”
I to zdanie wywraca całą dyskusję do góry nogami.
Kluczowe słowo: konstrukcyjnie. Nie „w tym momencie”, nie „fabrycznie zablokowana”, ale potencjał konstrukcji
Prawo nie pyta:
- Czy jedziesz teraz 20 km/h?
- Czy masz ustawiony tryb ECO?
- Czy aplikacja pokazuje blokadę?
Prawo pyta jedno:
➡️ Czy ten pojazd MA POTENCJAŁ pojechać szybciej niż 20 km/h, jeśli usuniemy blokadę lub zmienimy tryb?
A jeśli mówimy o rynku — 99% hulajnóg sprzedawanych w Polsce ma ten potencjał.
Nawet jeśli producent, importer lub sprzedawca „deklaruje” 20 km/h w opisie – w rzeczywistości konstrukcja bez problemu pozwala osiągnąć 30, 40, 60 km/h i więcej.
Czyli co? Realna analiza wygląda tak:
| Parametr | Wymóg ustawowy | Rzeczywistość rynkowa |
|---|---|---|
| Waga | ≤ 30 kg | Da się spełnić i wszyscy to podkreślają |
| Prędkość konstrukcyjna | ≤ 20 km/h | Prawie nikt nie spełnia – bo potencjał modeli sięga 30–120 km/h |
Wniosek? Legalność jest narracją, nie faktem – a POTENCJAŁ to prawdziwy punkt zapalny
Jeśli interpretować zapis literalnie, to większość hulajnóg, które widzisz codziennie na ulicy, nie kwalifikuje się już jako UTO (urządzenie transportu osobistego), tylko jako pojazd poza kategorią – po prostu dlatego, że posiadają potencjał przekroczenia 20 km/h.
Czyli zamiast uczciwej rozmowy o bezpieczeństwie, świadomości użytkownika i klasach pojazdów – mamy prostą taktykę:
zablokować potencjał na papierze i udawać, że problem nie istnieje.
Dlatego mówimy to jasno – POTENCJAŁ to prawdziwe kryterium, które obnaża absurd przepisów
Nie waga.
Nie naklejka CE.
Nie opis „do 20 km/h na stronie sklepu”.
POTENCJAŁ konstrukcyjny.
I dopóki prawo będzie udawało, że hulajnoga 60 km/h z softlockiem to „pojazd miejski 20 km/h”, dopóty dyskusja o legalności będzie tylko marketingowym zabiegiem, a nie realnym standardem bezpieczeństwa.

